Wrzucamy tam pytania, które sprawiają trudność innym, dajemy wyjaśnienia i można pytać o wszystko, co związane z egzaminem. Zapraszamy.
Sprawdź, co i dlaczego zmieniliśmy po poprzedniej edycji.
wrzesień 2026 · Michał · 10 min czytania
W sierpniu Ewelina opisała swój egzamin z 4 lipca 2026: podzieliła się refleksjami z sali, przypomniała, jak w ogóle doszło do powstania egzamin.kutra.pl, i napisała wprost, co w aplikacji realnie się sprawdziło, a co odstawało poziomem od właściwego egzaminu. Cała jej relacja jest tutaj i warto ją przeczytać, bo to w tym momencie jedyny znany mi tekst, w którym ktoś po tym egzaminie mówi konkretnie, co go zaskoczyło, a co nie.
Dopisałem wtedy pod jej tekstem listę poprawek, które chciałbym do aplikacji wprowadzić, i napisałem, że nie chcę deklarować daty, kiedy je wprowadzę. Termin nie padł, ale robota poszła do przodu: przez ostatnie tygodnie posiedzieliśmy w appce praktycznie codziennie. Ten tekst jest podsumowaniem, temat po temacie, co się zmieniło. Przy każdym z nich pokazuję od razu, co z tego wchodzi do wersji darmowej, a co do płatnej (Premium), żeby nie trzeba było tego zgadywać.
Bo to jest druga rzecz, o której muszę napisać wprost: od dziś appka dostaje wersję płatną pomagającą w nauce do egzaminu na urzędnika mianowanego 2027. Razem z nią, zgodnie z zapowiedziami, zostaje też wersja darmowa, taka, o której wierzę, że realnie pomaga w przygotowaniach. Niżej widać dokładnie, gdzie przebiega ta granica.
Dalej nie ma więc listy nowych funkcji, tylko lista tematów, które Ewelina wypisała po egzaminie 2026. Przy każdym: co odstawało i co z tym zrobiliśmy na rocznik 2027. Zaczynam od zegara, bo to była jej najważniejsza lekcja z całego dnia.
Po sprawdzianie umiejętności Ewelina wyszła z sali z jedną myślą: nie zdążyłam. Kilkanaście pytań musiała strzelić, bo skończył się czas, a nie dlatego, że ich nie umiała. Ucząc się z naszej aplikacji nie mogła tego zauważyć, bo licznik resetował się po każdej odpowiedzi - czas zaoszczędzony na łatwym pytaniu po prostu przepadał.
Teraz, zanim zaczniesz sesję, w ustawieniach zobaczysz taki wybór licznika:
Kłódka znaczy, że ten wariant jest w Premium.
A kiedy skończysz sesję, na ekranie z wynikiem dostajesz sekcję o tym, jak Ci szło z czasem:
Średnio 51s na pytanie, najdłuższe pytanie: 2m 14s
Ponad minutę: 4 z 15 pytań
Budżet czasu 15m, zużyte 17m 20s - zabrakło 2m 20s
Zegar liczy czas spędzony przy odpowiadaniu na pytania, bez uwzględniania czasu na czytanie wyjaśnień.
Przykładowa sesja. Dwie pierwsze linijki widzisz zawsze, także bez Premium. Trzecia pojawia się wtedy, gdy liczysz czas całą sesją.
Uważam to za naprawdę wartościowe, bo trenuje dokładnie ten mechanizm, który mnie na egzaminie dogonił. Sama bym z tego korzystała. Ewelina, relacja z egzaminu 2026 - napisane, zanim ten zegar powstał
Po wyczerpaniu budżetu nic się nie przerywa: zegar schodzi na minus, a podsumowanie mówi, ile zabrakło. Wyrzucanie kogoś z sesji w połowie niczego nie uczy, a zdanie "zabrakło Ci 2 minut 20 sekund" uczy dokładnie tego, o czym pisała Ewelina.
I jeszcze jedno, czego nie da się przećwiczyć bez wspólnego budżetu: kiedy odpuścić. Trafiasz na zadanie z figurami, które zjada trzy minuty - i pytanie nie brzmi "czy je rozwiążesz", tylko "czy warto, skoro w tym samym czasie zrobisz dwa inne". Albo odwrotnie: zaczynasz od typów zadań, które akurat Tobie wychodzą najszybciej, i do reszty wracasz z tym, co zostanie. Na sali taką decyzję sprawdzasz raz w życiu. Tu możesz ją sprawdzić dwadzieścia razy i zobaczyć w podsumowaniu, która wersja dała więcej punktów.
Tu było najwięcej do zrobienia, bo Ewelina wskazała palcem cztery konkretne rzeczy: za mało odpowiedzi, za łatwe figury, za krótkie łańcuchy wnioskowania i słownictwo zbyt prawnicze jak na część, która nie ma za zadanie sprawdzania wiedzy.
Najprościej pokazać to na jednym zadaniu. Po lewej sylogizm, który mieliśmy w edycji 2026, po prawej ten, który dostajesz dziś:
Przesuń w bok, żeby zobaczyć drugie. Oba zadania są prawdziwe i pokazane tak, jak wyglądają w appce: pierwsze wypadło z puli, drugie jest w niej dziś. Poprawne odpowiedzi zaznaczone na zielono.
Jasno widać trzy z czterech uwag Eweliny.
Zadania z figurami, czyli jej najgorszy moment dnia, powstały od nowa: jest ich 279 zamiast 80, mają po kilka cech zmieniających się naraz i po raz pierwszy tłumaczą, dlaczego odrzucone odpowiedzi są złe. Wcześniej nie robiło tego żadne z nich. Zresztą, jeśli jeden obraz ma powiedzieć więcej niż tysiąc słów, to ten poniżej na pewno to robi.
BYŁO
JEST
Oba rysunki pochodzą wprost z korpusu: po lewej zadanie, które wypadło z puli, po prawej to, które jest w niej dziś. W obu trzeba wskazać brakujące pole.
Razem ta część ma dziś 1693 zadania w czterech rodzinach, które egzamin wymienia po imieniu: analogie werbalne (560), analiza informacji (475), sylogizmy (379) i analogie figuralne (279). W appce nazywają się dokładnie tak.
Przy okazji wypadła z puli cała setka zadań o związkach przyczynowo-skutkowych. Takiej formy na egzaminie nie ma, a nasza dawała się przejść bez czytania treści - więc zamiast ją łatać, zastąpiliśmy ją wykresami, czyli tym, co na arkuszu faktycznie jest.
Ewelina pisała, że nie było na egzaminie kategorii, o której nie wiedziałaby, że istnieje, i że zna z appki wszystkie osiem typów zadań - brzmi jak drobiazg, a to daje dużo spokoju na starcie. Teraz tych typów jest dziesięć - nie dlatego, że egzamin się zmienił. Po prostu rozbiliśmy dwa z nich, bo pod jedną nazwą siedziały dwie różne umiejętności: sylogizm zdaniowy czyta się zupełnie inaczej niż literowy, a szukanie brakującej figury to nie to samo co wskazanie tej, która nie pasuje.
O tej części Ewelina napisała, że zakres był trafiony i że kilka pytań brzmiało niemal identycznie. Problem był inny: pytań było za mało. Z 828 pytań zrobiło się 2878. Dołożyliśmy pytania z arkuszy z sześciu prawdziwych roczników (razem blisko 500), do tego doszły autorskie transze wokół aktów, które na tym egzaminie wracają najczęściej: służba cywilna, Konstytucja, KPA, finanse publiczne, administracja, zagadnienia społeczno-ekonomiczne. Każda przeszła niezależną recenzję AI, w której pytania rozwiązuje się na ślepo, bez klucza, i dopiero zgodność z naszym kluczem decyduje, czy wchodzą do puli. Do tego dochodzi wyrywkowa kontrola ludzka, czyli nasza.
Przy pisaniu pilnowaliśmy też proporcji między dziedzinami: ile miejsca każda z nich zajmowała na arkuszach z poprzednich lat. Na prawdziwych egzaminach prawo to blisko połowa pytań, administracja publiczna mniej więcej co piąte, a organizacja i zarządzanie ledwie kilka procent - i tak samo rozkłada się dziś nasza pula. Tymi samymi wagami składa się zresztą każda sesja, więc niezależnie od tego, czy robisz 15, 30, 45 pytań, czy cały egzamin próbny, dostajesz przekrój zbliżony do tego, co realnie padało na sali.
Druga rzecz, na którą zwracaliśmy uwagę, to tematy istotne dziś w pracy urzędnika - czy to przez sytuację międzynarodową, czy przez zmiany w prawie krajowym. Stąd w puli pytania o ochronę sygnalistów, ochronę danych osobowych, cyberbezpieczeństwo czy prezydencję w Radzie Unii Europejskiej. Ten egzamin lubi takie rzeczy, a one zmieniają się szybciej niż ustawy.
To zmienia charakter tej części. Wcześniej dało się ją przerobić i utknąć na powtórkach tych samych pytań. Teraz można wracać do dziedziny, która Ci nie idzie, tydzień po tygodniu i dostawać nowy materiał.
Dla mnie to jest sedno całej appki, a nie dodatek. Test, który mówi tylko "dobrze" albo "źle", jest pomiarem. Uczy dopiero zdanie o tym, dlaczego pozostałe odpowiedzi są błędne, bo następnym razem to właśnie ten dystraktor będzie kusił.
Tak to wygląda w appce. Prawdziwe pytanie z arkusza z 2025 roku, po zaznaczeniu odpowiedzi:
Kontrasygnaty Prezesa Rady Ministrów wymaga:
Każdy z trzech błędnych wariantów ma nazwany powód, razem z numerem punktu. Następnym razem rozpoznasz prerogatywę, a nie zapamiętasz litery.
Wyjaśnienie ma każde z 4571 pytań w appce, średnio na jakieś cztery zdania, z podstawą prawną tam, gdzie ona jest.
Krótkie sesje mają swoją wartość i zamierzam dalej je polecać - piętnaście pytań da się wcisnąć w najbardziej zaskakujące momenty dnia, nawet gdy obok kręcą się dzieci. Ale kiedy już uda się zaplanować godzinę tylko dla nauki, warto przerobić ją w trybie możliwie bliskim egzaminowi. Dlatego pełny egzamin próbny bardziej odwzorowuje to, co dzieje się na sali:
Jeden budżet czasu na cały arkusz, dziesięć pytań na stronie, zero podpowiedzi w trakcie. Można wstrzymać i wrócić.
Do tego cały sprawdzian wiedzy z 2025 roku udostępniamy za darmo. 90 pytań, 90 minut, bez zakładania konta. Uznaliśmy, że każdy powinien móc usiąść do prawdziwego arkusza w pełnej długości i zobaczyć, gdzie jest, zanim w ogóle pomyśli o płaceniu za wersję Premium.
Różnica między wersjami jest tu zresztą ciekawsza, niż się wydaje. Darmowy arkusz jest za każdym razem ten sam, więc mierzy Twój postęp na stałej skali. Premium losuje nowy zestaw przy każdym podejściu, więc mierzy, czy naprawdę umiesz, czy tylko pamiętasz ten jeden arkusz. Obie rzeczy są przydatne i do obu warto usiąść.
Pisałem w sierpniu, że raport z analizy poprzednich roczników jest surowy i ma potencjał. Od tamtej pory urósł i wszedł do appki jako osobny ekran.
Najprostszy wniosek z sześciu arkuszy, które mamy, wygląda tak. To udział poszczególnych dziedzin w 496 pytaniach z prawdziwych egzaminów:
Policzone na 496 pytaniach z arkuszy 2018, 2019, 2022, 2023, 2024 i 2025. Paski pokazują udział względem najliczniejszej dziedziny.
Ten wykres tłumaczy, o co pytają na egzaminie. Ciekawiej robi się, gdy zestawić go z tym, jak nam idzie. Patrząc na wyniki wszystkich użytkowników naszej appki przed egzaminem 2026, najsłabiej wypadają finanse publiczne (66% poprawnych odpowiedzi) i administracja publiczna (68%), najlepiej organizacja i zarządzanie (80%). Administracja publiczna to co piąte pytanie na arkuszu i jednocześnie druga najsłabiej rozwiązywana dziedzina - tam leży największa rezerwa punktów. Organizacja i zarządzanie idzie wszystkim najlepiej i jest najrzadszą dziedziną na egzaminie, czyli dokładnie tym miejscem, w którym najłatwiej przyjemnie zmarnować wieczór.
Sam raport wchodzi głębiej niż tylko w dziedziny: wypisuje konkretne zagadnienia, które wracają rok po roku. I to jest w nim najbardziej pomocne podczas nauki - pozwala ćwiczyć tę część materiału, która daje największą szansę, że spotkasz ją na prawdziwym arkuszu.
Z tym samym zastrzeżeniem, które stawiamy przy "gorącej liście" w aplikacjach prawniczych: raport mówi, od czego zacząć i co powtarzać najczęściej, a nie co można pominąć. Nikt nie jest w stanie obiecać, że jakikolwiek temat wróci lub nie, i nic nie zastąpi przerobienia szerokiego spektrum materiału, do czego zachęcamy.
Po opublikowaniu arkusza z 2026 dojdzie do raportu najświeższy rocznik i przeprocesujemy całość z uwzględnieniem nowej porcji danych.
Dwie rzeczy, o które użytkownicy prosili najczęściej i które w sierpniu były jeszcze na liście życzeń. Obie sprowadzają się do tego samego: nauka sama z siebie ucieka tam, gdzie jest przyjemnie.
Miałam wyraźną tendencję, żeby wracać do dziedzin, w których wychodziły mi dobre wyniki, bo to przyjemniejsze. Zadania z figurami odpuszczałam, bo mnie irytowały. I dokładnie tam potem oberwałam. Ewelina, relacja z egzaminu 2026
Powtórka błędów zbiera pytania z błędną odpowiedzią i pozwala ćwiczyć wyłącznie je. Brzmi banalnie, a jest jedyną funkcją, która sama z siebie kieruje naukę tam, gdzie boli najmocniej. Co ważne, błędy można powtarzać zaraz po skończonej sesji, na bieżąco, albo robić dedykowane sesje zorientowane wyłącznie na powtórki błędnych odpowiedzi.
Następna sesja
Menu spod przycisku "Następna sesja" na ekranie z wynikiem. Trzecia pozycja pojawia się tylko wtedy, gdy w sesji faktycznie były błędy.
Asystent nauki to mailowe przypomnienia z dzienną porcją materiału dopasowaną do terminu egzaminu. Dziś do egzaminu jest dziewięć miesięcy i to jest dokładnie ten dystans, na którym najłatwiej odpuścić we wrześniu i przypomnieć sobie w maju. Ustawiając Asystenta w wersji Premium podajesz częstotliwość, godzinę wysyłki i tempo, w jakim ma Ci przypominać, a on sam podsyła informację o liczbie pytań do zrobienia danego dnia, uwzględniając to, jak dotąd szła Ci nauka.
Historia sesji, statystyki i pasek pokrycia materiału zostają po darmowej stronie, także bez zakładania konta - bo sama diagnoza, gdzie stoisz, nie powinna być płatna. Konto dokłada do tego trwałość: postęp przestaje zależeć od jednej przeglądarki.
Dwie rzeczy są gotowe do zrobienia i obie czekają na to samo: na publikację arkusza z tegorocznego egzaminu. Dopiero on pokazuje, o co ten egzamin zaczął pytać, a zgadywanie tego wcześniej skończyłoby się pytaniami obok tematu.
Dlatego te dwie pozycje nie mają daty, tylko warunek. Arkusz się pojawi, my go przerobimy, a nowe pytania wejdą do puli bez dopłaty - zobaczysz je, jeśli będziesz mieć wtedy aktywny dostęp.
Zostaje podstawowe pytanie: zaczynać od wersji darmowej, czy od razu próbować z Premium?
Wersja darmowa zostanie darmowa do egzaminu i wierzę, że realnie pomaga w nauce: daje przekrój przez wszystkie typy zadań i wszystkie dziedziny, cały prawdziwy arkusz sprawdzianu wiedzy z 2025 roku i wyjaśnienie przy każdym pytaniu. Premium to co innego - kombajn, który pozwala ćwiczyć efektywnie.
Pakiety Premium różnią się wyłącznie okresem, na który je wykupujesz - w każdym dostajesz dokładnie to samo. Jeśli chcesz najpierw sprawdzić, czy taka nauka Ci pasuje - można zacząć od tygodnia za niewielką kwotę. Jeśli wiesz już, że zostajesz z nami do lipca - możesz wybrać od razu pakiet "do egzaminu": jednorazowo kosztuje więcej, ale w przeliczeniu na jeden dzień nauki wychodzi najtaniej ze wszystkich, a płatność można rozłożyć na maksymalnie 3 części albo odroczyć (wykorzystując metodę płatności Klarna - używaną przez wiele popularnych marek, osobiście poznałem ją przy okazji zakupów na Lego.com 🙈).
Aplikacja jest pod adresem egzamin.kutra.pl/na-urzednika-mianowanego-ksap. Gdyby czegoś brakowało albo coś nie działało, jak powinno - napiszcie do nas, odpowiadamy na wszystko.
Pozdrawiam 💪
Michał
Oceń artykuł
